Długo nas nie było tutaj ... Nasze życie wywrócone do góry nogami w końcu znalazło swój pion.
Długo czekaliśmy na tą wycieczkę, w końcu wszystko zależało od rododendronów. Podobno kwitną w maju i czerwcu , dlatego wybraliśmy termin optymalny: połowa maja. Pogoda z początku nieco grymaśna pozwoliła nam spędzić bardzo miło czas.
Do Parku bardzo łatwo trafić. Już na samym początku wjeżdzamy na parking ( 2 E za samochód) bez żadnych problemów i ku naszemu miłemu zaskoczeniu były to jedyne pobrane opłaty. Dostajemy mapkę jak i gdzie możemy dojść do różnych zakątków. Niestety ograniczeni pojazdem czterokołowym nie mogliśmy wszędzie dotrzeć.
Na pierwszy ogień poszedł cel naszej wycieczki most łukowy nad jeziorem Rakotz z 1880 roku. Został on zbudowany ze słupów bazaltów, i choć można go tylko "oglądać" był celem nie tylko naszej wycieczki. Nieco romantycznego charakteru dodaje mu lustrzane odbicie w wodzie, niestety traci on na swojej okazałości z bliska. Na niewielkim jeziorku wznoszą się również imponujące wieże z tego samego bazaltu, które nie do końca tutaj pasują. Most można zobaczyć niemal z każdej strony jednak najładniej wygląda w najbardziej znanym punkcie widokowym. Wokół jeziorka wznoszą się posągi, a wszystko to w otoczeniu olbrzymich rododendronów. Niestety w tej części parku zaczynaja one dopiero rozkwitać o tej porze roku.

Również wąwóz rododendronów nie wyglądał jeszcze imponująco. W całym parku można jeszcze zobaczyć kilka ciekawych miejsc jak wzgórze dębów, z którego roztacza się widok na wcześniej wymieniony wąwóz. Ze względu na nasze ograniczenia nie dotarliśmy do wielu zapewne ciekawych zakątków parku, odstaraszała nas wąska ścieżka i wystające korzenie.

Dla naszej małej pociechy największą atrakcją była stacja kolejki wąskotorowej, a właściwie plac zabaw znajdujący się przy niej. Była ciuchcia, domek wysoko położony, trochę wspinaczki, tor przeszkód, ogromna karuzela i duża trampolina. Ale co oczekiwać więcej od 2 latka. Bawił się wówczas naprawdę wyśmienicie. Trzeba tutaj również zaznaczyć, że mały smyk się nie nudził, tylko co innego wzbudzało jego zainteresowanie. Nas piękny most jego rzucanie kamyczków do wody, nas piękne duże rododendrony jego pokonywanie wystających korzeni. Jednym słowem każdy znajdzie coś dla siebie :)

Oprócz parku można jeszcze zobaczyć maleńki zameczek oraz dworek, niestety my akurat trafiliśmy na renowacje. Za to bardzo nam przypadł do gustu Dom Kawalera. Można zwrócić jeszcze uwagę na rzeźby Piekła i Nieba z ciemnego i jasnego bazaltu. Nas nie zachwyciły, ale wszystko jest sprawą gustu. Sama miejscowośc jest również pełna uroczych rododendronów.