niedziela, 14 listopada 2010

ŚNIEŻKA (1602 m n.p.m.) -11.11.2010


Dzień wolnego postanowiliśmy wykorzystać na aktywny wypoczynek :) Tym razem padło na Karkonosze i ich najwyższy szczyt: Śnieżkę. Nie lekceważąc gór i ich zmiennej aury zdecydowaliśmy ubrać się bardzo zimowo, mimo że pogoda w naszych rodzinnych stronach nie przypomina jeszcze warunków zimowych. Z Wrocławia wyjechaliśmy kilka minut po 6,00 rano ( już dawno nie wstawałam tak wcześnie:)). Przed 9,00 już oddychaliśmy świeżym górskim powietrzem. Wyruszyliśmy w trasę tuż koło świątyni Wang, idąc niemalże cały czas szeroką brukowaną drogą (droga dojazdowa na Śnieżkę). Przy najbliższej okazji skręcamy z tej szerokiej ścieżki na bardziej górską drogę i tak 30 minut w śniegu, i przy silnym wietrze docieramy do schroniska Samotnia. Przez cały czas towarzyszy nam pruszący śnieg i bardzo śliskie kamienie. Podziwiamy tutaj prawdziwy wysokogórski krajobraz Kotła Małego Stawu. Nie zatrzymujemy się ale ruszamy dalej w kierunku Strzechy Akademickiej, skąd znowu brukowaną ścieżką dochodzimy do Domu Śląskiego. Pogoda staje się coraz bardziej uciążliwa. Przy otwartej przestrzeni wiatr silnie potęguje już i tak minusową temperaturę. Czapki i rękawiczki są teraz bardzo cenne. W schronisku robimy kilkuminutowy odpoczynek jedząc śniadanko i popijając herbatkę z miodem. Ostatni 30 minutowy kawałek na samym szczyt postanawiamy iść trudniejszym wariantem ( oczywiście " trudniejszy"w tych warunkach). Świeżo nasypany śnieg przykrywa leżący pod nim lód i kamienie, co sprawia, że co chwilę się potykamy. Do tego jeszcze niesprzyjający silny wiatr utrudnia koordynacje ruchów. W końcu docieramy na sam wierzchołek Karkonoszy.Szkoda tylko, że wszystko tonie w gęstych chmurach i niestety nic nie widać. Schodzimy już inną trasą: od schroniska podążamy czerwonym szlakiem przez Kocioł łomniczki. Również tutaj świeżo nasypany śnieg utrudnia schodzenie, przez co co chwile lądujemy na tyłku. Ten dzień dzięki pogodzie na pewno należy do wyjątkowych i umożliwił nam dotknięcie tegorocznej zimy w górach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz