Ciche, mistyczne Tatry, owe wieczne głusze
zimowych, śnieżnych pustyń, owe zapadliska,
niedostępne wśród złomów, gdzie jeden się wciska
mrok i gdzie wicher końcem swych skrzydeł uderza
zimowych, śnieżnych pustyń, owe zapadliska,
niedostępne wśród złomów, gdzie jeden się wciska
mrok i gdzie wicher końcem swych skrzydeł uderza
Kazimierz Przerwa-Tetmajer
Na krótki weekendowy wypad do Zakopanego zaplanowaliśmy Tatry Zachodnie. Przyjechaliśmy dopiero wieczorem 30.04.2011 w sobotę gdyz obowiązki zawodowe nie pozwoliły nam na wydlłuzenie weekendu ... niestety.
1.05.2011 Przełęcz Bobrowiecka - Grześ - Rakoń -Wołowiec - Łopata - Jarząbczy Wierch - Kończysty Wierch -Trzydniowiański Wierch
W niedziele zaczynamy ambitnie z samego rana. Pogoda niestety nie dorównuje naszemu entuzjazmowi. Juz na polanie Chochołowskiej zaczyna padać, co jak się później okazuje nie przestaje do samego końca. Podchodząc z przełęczy Bobrowieckiej na Grzesia deszcz przeradza się w śnieg, ale mimo złej pogody postanawiamy iść dalej ale mgła uniemozliwia nam podziwianie jakichkoliwek widoków. Śniegu na tej wysokości jeszcze nie ma, dopiero przy podejściu na Wołowiec podązamy po białym, twardym, zimowym śniegu. Ludzi jest bardzo mało, spotykamy w tym czasie tylko jedną osobę, która postanowia schodzić z Wołowca. Nie nastawia nas to zbytnio optymistycznie, ale idziemy do przodu. Śnieg zaczyna coraz bardziej padać a i nam idzie się coraz gorzej: świezy śnieg przykrywa wystające głazy i kamienie sprawiając, ze droga staje się jeszcze trudniejsza.
2.05.2011 Czerwone Wierchy
Kolejnego dnia postawiliśmy na krótszą wycieczkę. Czerwone Wierchy od strony doliny Kościeliskiej. Pogoda od rana nastrajała nas bardziej optymistycznie niz poprzedniego dnia. Podchodząc pod Ciemniaka nieco się zgrzaliśmy przy ciepłych majowych promieniach słońca. Zapowiada się pięknie. Dochodząc do Chudej Przełączki czeka nas piękna nieszpodzianka naszym oczom ukazuje się Bystra, Błyszcz ..... Niestety nasza radość nie trwa długo, niedługo po tym Czerwone Wierchy pokrywają się mgłą. Ściezka jest wydeptana i w dodatku okazuje się, ze nie tylko my chcemy dzisiaj zdobyc Czerwone Wierchy. Tajemnicze i ciche Tatry
z wczoarjszego dnia nabrały dzisiaj nieco innego kolorytu. Tłumy, tłumy i jeszcze raz tłumy ludzi. Co ciekawe i tutaj, na ośniezonych znacznie sciezkach pojawiają się całe rodziny w addidasach i trampkach ; grunt to odpowiedzialność.Droga do Małołącznika mija nam bardzo szybko, niestety widoków brak:( Schodzimy do doliny Miętusiej tak jak poprzedniego dnia w grząskim błocie, a następnie juz bardziej suchą drogą do doliny Kościeliskiej.
3.05.2011
Niestety pogoda wygrała - cały czas pada i nic nie wskazuje na zmianę. Postanawiamy pokręcić się jeszcze po Zakopanem i wracać do domu. Niestety na tej majówce nas pogoda nie rozpieszczła.
aaaaa ale zazdroszczę!!!!!!
OdpowiedzUsuńCo powiesz na odwiedziny w przyszłym tygodniu? Tak środa, czwartek? Przedpokoje nie skończone ale za to pokoje tak no i do tego czasu wyprawkę wyszykuję :)