
Kolejny dzień i kolejny deszcz ... niestety Lofotów w promieniach słonecznych nie będzie nam dane zobaczyć :( Szybko się pakujemy, śniadanko spożywamy w kempingowej kuchni i mkniemy dalej. Mimo pochmurnej i deszczowej pogody możemy obserwować górski krajobraz, chmury są nieco wyżej niż dzień wcześniej.

Po ok. 3 godzinach docieramy do Narwiku, gdzie chcemy udać się pod pomnik polskich żołnierzy. Niestety w mieście brak jakichkolwiek informacji na ten temat, jedynie w przewodniku znajduje informacje że pomnik znajduje się na cmentarzu. Niestety i z tym nie jest prosto, cmentarz znajdujemy, jednak wszędzie porozstawiane zakazy uniemożliwiają nam dostanie się do niego. Zrezygnowani postanawiamy zrobić szybkie, i jak się później okazało ostatnie zakupy. Ceny są przerażające w przeliczeniu na polską walutę: najtańszy chleb: 11 zł, a jedno 0,5 l piwko jedyne12,5 zł. Niestety czas nieubłaganie goni w związku z tym wsiadany do samochodu i ruszać już w kierunku zatoki Botnickiej.

Wjeżdżając na terytorium Szwecji teren pozostaje jeszcze górzysty, jednak jadąc dalej na południe tern staje się bardziej nizinny. Po drodze spotykamy dwa renifery, które niespodziewanie wyszły nam na drogę. Przejeżdżamy też przez ponad 8 kilometrowy odcinek drogi z prędkością 30 km/godz ... brak nawierzchni .... a przecież to tylko droga krajowa :) Przejeżdżamy przez Kirunę, przemysło

we miasto znane przede wszystkim z wydobycia żelaza. Miasto jest strasznie zapuszczone i brzydkie.
Mijamy koło podbiegunowe, które w przeciwieństwie do Norwegii jest bardzo słabo oznaczone.
Do zatoki Botnickiej docieramy koło 20 i postanawiamy zatrzymać się w okolicach Pitei, gdzie poszukujemy plaży przy której planowaliśmy rozbić nasz namiot. Jadąc w stronę morza spotykamy jeszcze dwa Łosie, prawdopodobnie mamę z dzieckiem. Po dotarciu na plaże spotkało nas małe rozczarowanie w postaci osiedla domków, co zniweczyło nasze plany noclegu, dlatego też postanowiliśmy zatrzymać się kilka kilometrów za Piteą i spędzić kolejną noc w samochodzie(niestety).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz