
Pobudka 5,00, kierunek Trondheim. Po drodze zatrzymujemy się na gorącą herbatkę i tradycyjnie już wazę z dżemem. Ciepła herbatka zmorzyła nas snem więc ucięliśmy sobie, krótką drzemkę, dzięki czemu również nie pojawiliśmy się w Trondheim zbyt wcześnie na czym gruncie rzeczy bardzo nam nie zależało. Wjechaliśmy do miasta ok. 9,00, z miejscem parkingowym nie ma żadnego problemu. Wpierw udaliśmy się w stronę katedry Nidaros (Nidarosdomen) która nie rozczarowuje i robi ogromne wrażenie. Jest to największa katedra w całej Skandynawii. Niestety była niedziela i wejście na wieże skąd ponoć się rozpościera piękna panorama Trondheim nie było możliwe.

Następnie zaszliśmy do pałacu Arcybiskupów, niestety wczesna pora nie pozwoliła nam na zwiedzania wnętrza. Potem udaliśmy się w kierunku równie sławnego co katedra starego mostu : Gamle Bymbro z 1685 r.Drewniany, czerwony most przepięknie prezentuje się na tle zabytkowych, drewnianych magazynów z XVII w.

Idąc w kierunku fortecy Kristiansen przechodzimy obok jedynego na świecie wyciągu dla rowerów. Dochodzimy do usytuowanej na wzgórzu fortecy skąd rozpościera się wspaniały widok na Trondheim. Widzimy również mała wysepkę na Trondheimsfjord: Munkholmen, która również była podobnie zresztą jak Kristiansten miejscem egzekucji podczas II wojny światowe. Udajemy się także w kierunku Uniwersytetu w

Trondheim. Wracając do samochodu kirujemy swe kroki jeszcze na nabrzeże zobaczyć pomnik założyciela Trondheim: Olava Tryggvasona.
Po zwiedzeniu Trondheim jedziemy dalej na północ, gdzie zatrzymujemy się po 500 km, niemalże przy samym kole podbiegunowym. Znalezienie miejsca jak zawsze nie było proste, jednak miejscówka wśród drzew nas zadowala. Kładziemy się spać po północy a na dworze jeszcze jasno, trudno nam się przyzwyczaić...:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz