wtorek, 15 września 2009

8 sierpnia Geirangerfjord

Kolejny dzień w samochodzie, ale z wieloma atrakcjami ( do tego Norwegia już nas zdążyła przyzwyczaić). Głównym celem jet Geirangerfjord oraz droga Troli. Długo zastanawiamy się czy podziwiać ten wspaniały fiord przepływając go promem czy też jadąc Drogą Orłów, gdzie rozpościera się równie wspaniały widok jednak tą decyzję odłożyliśmy na później a wcześniej...


... postanowiliśmy zboczyć nieco z drogi do Geiranger i wjechać na szczyt Dalshnibe (1476m n.p.m.), szczyt z którego rozpościera się wspaniały widoków na fiord. Oczywiście przy tego typu atrakcjach czeka nas opłata (80 Nkr). Wjeżdżamy w bardzo surowy teren, z góry roztacza się niesamowita panorama na fiord i okoliczne góry. Jest przepięknie, całość jedynie trochę psuje zimny wiatr. Kilka fotek i szybko wracam do samochodu.



Już sam wjazd do Geiranger nas zachwyca, pobliskie wodospady, małe drewniane domki a w dole przepiękny fiord, jak w bajce :) Zatrzymujemy się na parkingu w pobliżu portu. Chwila namysłu, podliczenie buetu i postanawiamy! Rezygnujemy z Drogi Orłów na rzecz przepłynięcia fiordem do Valldal ( ok 2,15 godz., 534 Nkr). Wcale nie żałujemy, po drodze widzimy słynny wodospad Siedmiu Sióstr ... chociaż my zdołaliśmy doliczyć się jedynie 6 odnóg tego wodospadu Mijamy kilka farm nad samym fiordem, które już nie są zasiedlane. Jednak co nas narbardziej dziwi na tak dziewiczym i trudnym terenie ostatnia z farm została opuszczona dopiero w latach 60-tych. Z głośników cały czas wydobywa się głos przewodnika opowiadający o ważniejszych miejscach wzdłuż fiordu ( w jęz. angielskim, niemieckim i norweskim). Ten przepiękny turkus długo pozostanie w naszej pamięci, nic dziwnego,że to najsłynniejszy fiord.
Po dotarciu do Valldal zatrzymujemy się na stacji na kolejne tankowanie aby móc ruszyć w kierunku naszego kolejnego punktu wyprawy: Drogi TROLLI. Po drodze zatrzymujemy się jeszcze na króką regenerację siły: gorąca herbatka i waza z dźemem :) Jesteśmy tak bardzo niecierpliwi tej krętej drogi, że przejeżdźamy punkt widokowy na nią i wjeżdżamy wprost na drabinę trolii. Zorientowliśmy się niemal od razu, szybki manewr i jesteśmy z powrotem. Podziwiamy Drogę Troli z góry. Widku nie da się opisać, takich zakrętów to jeszcze nie widzieliśmy. Robimy kilka pamiątkowych fotek, kupujemy małego trolla i ruszamy...

...już w kierunku Trondheim. Jedziemy malowniczą drogą wzdłuż fiordów: Langefiordem oraz Sunnasfiorden. Po czym wjeżdżamy na drogę krajową E6. Niestety w pobliżu nie widzimy żadnego dogodnego miejsca do kempingowania, albo widzimy zakazy, albo w pobliżu znajdują się domki. Postanawiamy jechać jak najdalej, pogodzeni z myślą noclegu w samochodzie. Jedziemy do 22,30, zmuszenie przez sytuację zatrzymaliśmy się na pierwszym parkingu gdzie czekała nas "przyjemna" noc w samochodzie :(

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz